Wielka Gra o Wyspę Świata

Pan Nikt o chińskiej doktrynie Monore dla Wyspy Świata, czy Trump utopi swoje mocarstwo jak Churchill i Hitler swoje; jak również o tym, że Eskimosi są do ogrania w Obszarze Wisły, dlaczego premier prawdziwej wolnej Polski powinien jechać z pierwszą wizytą do Moskwy, Pekinu, potem do Ankary, Sztokholmu i Mińska oraz o tym, że pewne mechanizmy nie zmieniają się mimo upływu lat… Ach. Tak. Wilno i Lwów kiedyś będą znów polskie, strategicznej cierpliwości jeno nam trzeba. Jeśli do tego czasu, co prawda, dotrwają jeszcze jacyś Polacy…

Polecam, mocno aktualne, moje teksty sprzed czterech, trzech, dwóch lat:

http://www.nacjonalista.pl/2016/02/11/pan-nikt-prometeusz-wyzwolony/

http://www.nacjonalista.pl/2015/10/22/pan-nikt-wielka-geopolityczna-zmiana-i-znikanie-polski/

http://www.nacjonalista.pl/2016/02/17/pan-nikt-rosja-dzis-i-jutro/

http://www.nacjonalista.pl/2016/01/21/pan-nikt-permanentna-deprawacja-globalne-starcie-mocarstw/

Po podpisaniu układu Hitler-Stalin w nocy z 23 na 24 sierpnia na Kremlu, układu, który został zawarty „dzięki” polityce przedwojennej „dobrej zmiany”, a zawarcie którego oznaczało dla nas strzały nad Piaśnicą, masowe egzekucje w Pawiaku , KL Warschau, Katyń, wywózki na Sybir, Ludobójstwo Wołyńskie, dramat powstania warszawskiego, mękę Narodu, utratę własności, zagładę elit, utratę państwa – jakie by ono tam nie było – i ponad połowy terytorium oraz zaskutkowało tym, że jesteśmy do dziś jakim tworkiem eci-peci, jakim fiu-bziu, nawet nie wiadomo czym właściwie, jakimś bełkotem istnieniowym. Dla wielu Polaczków to wystarczy, ten dom pogrzebowy. Tę stypę mają za udane wesele…; tak więc po podpisaniu układu wraz z tajnym protokołem, nie ma to jak the backroom deal – więc po podpisaniu kwitów, a wsio się zmieściło na dwóch stronach, na dwóch stronach Polacy, nie kto inny, tylko Polacy, sami zaprojektowali swój los, to dzięki temu układowi m.in. nadal bawimy się w piaskownicy, w której obecnie utrzymuje nas w śpiączce Loża Dobrej Zmiany; więc panowie Ribbentrop, Mołotow i Stalin przy zimnej wódeczce i szampanie dzielili się opiniami.

Posłuchajmy co tam sobie mówili; podobnie mówili do siebie na spotkaniu w cztery oczy Trump i prezydent Putin.

Wyborne, nie trzeba żadnej fikcji. Rządzi tylko real. Proszę. Lekcja poglądowa na temat tego, w jaki sposób ściema ideowa dla masowego bydła (to bydło daje się tym karmić i daje się nabierać, i ogrywać; głupie goje), a to klimatycznym ociepleniem, równością, równouprawnieniem, dobrą zmianą, smoleńczyszną, zrównoważonym rozwojem, konstytucją, a wszystko to jest tylko lipą, potrzebną do rywalizacji z protagonistami, opresjonowania własnych narodów. Tak jest z demokractwem, tak było z bolszewią, narodową bolszewią, kominternem, i antykominternem. Liczy się tylko interes, siła, władza i kontrola.

A tu, poniżej, w kilku zdaniach, w szczerej rozmowie, nieźli bandyci mówią między sobą , jak jest… Proszę. Smacznego. Na zdrowie. Doskonały „chat”. Kolejny krok w Państwa trzeźwieniu:

Kreml. Noc. Przed świtem 24 sierpnia 1939 r. Niedługo w Polsce „armaty przemówią właściwym językiem” – jak mawiał kanclerz Adolf Hitler…. Czytajcie to widząc przed oczyma USA i Rosję…Trumpa i Putina. Strukturę głębokiej siły w Ameryce, która próbuje zaburzyć proces zbliżenia amerykańsko-rosyjskiego, tak jak kiedyś próbowała zderzyć Niemcy i Sowiety…:

„Minister Spraw Zagranicznych Rzeszy powiedział, że pakt antykominternowski w ogóle był wymierzony nie przeciwko Związkowi Sowieckiem, a przeciwko demokracjom zachodnim (czytaj: plutokratycznemu żydostwu światowemu – przyp. mój). Wiedział on i mógł domyśleć się z tonu prasy rosyjskiej, że Rząd Sowiecki uświadamia to w zupełności.

Pan Stalin dodał, że pakt antykominternowski przestraszył głównie londyńskie City (czyli dużych gudłajów – przyp. mój) i drobnych kupczyków angielskich (czyli małych gudłajów – przyp. mój).

Minister Spraw Zagranicznych Rzeszy zgodził się i żartobliwie zauważył, że pan Stalin, naturalnie, jest mniej przerażony paktem antykominternowskim niż londyńskie City i drobni kupczykowie angielscy. A to, co myślą Niemcy, ilustruje krążący już od kilku miesięcy wśród znanych ze swego dowcipu berlińczyków żart, a mianowicie: „Stalin przyłączy się jeszcze do paktu antykominternowskiego” (stało się tak w istocie, Stalin, choć pod warunkami geopolitycznymi nie do zaakceptowania przez Hitlera, zgłosił swój akces do paktu jesienią 1940 roku – przyp. mój).

Minister Spraw Zagranicznych Rzeszy oświadczył, że, jak mógł skonstatować, wszystkie warstwy narodu niemieckiego, szczególnie zwyczajni ludzie, bardzo ciepło powitali nawiązanie porozumienia ze Związkiem Sowieckim. Naród instynktownie wyczuwa, że istniejące w sposób naturalny interesy Niemiec i Związku Sowieckiego nigdzie się nie ścierały i że rozwojowi dobrych stosunków poprzednio przeszkadzały tylko zagraniczne intrygi, szczególnie ze strony Anglii (przede wszystkim angielsko-amerykańskie żydostwo; Londyn i Nowy Jork – przyp. mój).

Pan Stalin odpowiedział, że wierzy temu z całą gotowością. Niemcy pragną pokoju i dlatego witają przyjacielskie stosunki miedzy państwem niemieckim i Związkiem Sowieckim.

Minister Spraw Zagranicznych Rzeszy przerwał mu w tym miejscu i powiedział, że naród niemiecki bezwarunkowo pragnie pokoju, ale, z drugiej strony, oburzenie Polską jest tak silne, że wszyscy co do jednego gotowi są walczyć. Naród niemiecki nie będzie dłużej tolerował prowokacji polskich (dziś USA i Rosja, dogadując wiele tematów, mają już jedną, trwającą sztamę między sobą wokół jednego tematu – Izraela. Jego bezpieczeństwo jest gwarantowane i przez Waszyngton, i przez Moskwę, a poza tym obaj obernadzorcy spokojnie dadzą zielone światło na to, by Loża Dobrej Zmiany dalej konsekwentnie prowadziła sprawy polskie, byśmy w stosunkowo krótkim czasie obudzili się nie własnym domu pogrzebowym, jeno w domu umarłych spędzonym Eskimosom w arendę; brednie, że Trump walczy z NWO są całkiem zabawne, ten pan podpiera się Wielkim Syjonem, jest jego człowiekiem; zwalczany jest po prostu przez liberalne, lewe żydostwo amerykańskie, które brużdzi w zbliżeniu z Rosją, a wspiera go „konserwa” żydowska. On jest jej człekiem, człekiem wspierającym Wielki Izrael, zatem nie będzie miał oporów, by oddać Żydom w arendę terytorium mandatowe o nazwie Polin, nad którym USA sprawują pieczę, swoje udziały też musi mieć w tym Moskwa- przyp. mój).

A na zakończenie coś uroczego. A propos „gwarancji angielskich” z 21 grudnia 2017 r oraz „gwarancji” amerykańskich, czyli 5 artykułu Paktu Północnoatlantyckiego i coś na temat naszych strategicznych partnerów z Tel Awiwu, Waszyngtonu. Mołotow, mój ulubiony, podobnie jak Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych w swoim referacie wygłoszonym 31 października 1939 r. (Polskie zgliszcza już nawet się nie dopalały….) przed Radą Najwyższą ZSRS: „ Jak wiadomo, Polsce nie pomogły gwarancje ani angielskie, ani francuskie. Dotychczas – mówiąc właściwie – nie wiadomo, co to były za „gwarancje” (ogólny śmiech deputowanych na sali)….”

+++

A poza tym sądzę, że Jeruzalem musi być wyzwolona.

+++

Powiśle, 20 lipca 2018 r.